poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Prolog

Cześć, mam na imię Angelika. Mam 14 lat. W szkole mam same problemy. Gdy dostanę złą ocenę – śmieją się ze mnie. Gdy jakiś nauczyciel mnie weźmie na rozmowę – śmieją się ze mnie. Ubieram się w nie modne ciuchy – śmieją się ze mnie. Nie mam przyjaciół. Gdy jednak sobie kogoś znajdę – po jakimś czasie ranię tę osobę. Mogę jedynie liczyć na kuzynkę – Julię. Ona jest przeciwieństwem mnie. Ja się ubieram na czarno – ona na kolorowo, ja nie mam przyjaciół – ona ma, ja się źle uczę – ona ma same piątki. Czasami nie daję sobie z tym wszystkim rady i tnę się. I to chyba tyle o mnie…


***



Rano obudził mnie budzik. Ehh… Znowu muszę iść do tej durnej szkoły. Dlaczego już nie mogą być wakacje?! Wstałam i poszłam się ubrać. Wzięłam mój ulubiony zestaw, czyli czarne szpilki z ćwiekami, czarną torebkę także z ćwiekami, na nogi założyłam czarne rurki z krzyżami na kolanach oraz białą bluzkę z krzyżem.






 Zrobiłam lekki makijaż, bo nie lubię nakładać tony tapety na twarz. Później zeszłam na dół zjeść śniadanie.
-Cześć, wyspałaś się? – zapytała mnie mama.
-Noo, nawet. – odpowiedziałam i lekko uśmiechnęłam się.
-Angelika!! – usłyszałam wołanie mojej młodszej siostry – Pauliny.
Domyślam się, że szynszyla jej z klatki uciekła.
-Idę! – krzyknęłam i pobiegłam do niej.
Tak jak myślałam. Romek uciekł z klatki, a Paula nie może go złapać. Zaczęłyśmy za nim biegać po całym pokoju, ale i tak nie mogłyśmy go złapać. W końcu mi się udało. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że… zostało 15 minut do dzwonka! Spóźnię się do szkoły! Szybko zbiegłam na dół, spakowałam moje śniadanie, bo teraz nie zdążę go już zjeść i wybiegłam z domu. Zaczęłam biec do szkoły. Zdążyłam na 5 minut przed dzwonkiem. No ja to mam szczęście!

1 komentarz: